Wędrując po Borach spotkałem na swej drodze padalca. Pełzł powoli wśród mchu i igliwia w jednym kierunku. Nie wiele myśląc [małżonka powiedziałby, że w ogóle], położyłem się z aparatem na jego drodze i czekałem. Chwilę później padalec dopełzłbył do mnie i zamarł w bezruchu zaraz po wykonaniu przez mnie pierwszego zdjęcia.